Archiwum aktualności lata 2011 - 2020

Ryba królowała w Klukach

Dodano: 2019-08-20

W ofercie skansenu w Klukach od lat brakowało zdarzenia nawiązującego wyłącznie do rybackich tradycji, jeszcze do lat 60. XX w. żywych w regionie słowińskim. W ramach różnych pokazów prezentowano tu co prawda szycie sieci rybackich, smołowanie łodzi czy wędzenie węgorzy, jednak coraz częściej słyszane były głosy tych, którzy chcieliby, aby choć na jeden dzień Kluki – dawna słowińska wieś rybacka – powróciły do swoich korzeni. Impreza „Wkoło ryby”, która miała miejsce w ubiegłą niedzielę, organizowana po raz trzeci, odpowiedziała na te potrzeby oraz propozycje.

Słowińcy poławiali na przybrzeżnych jeziorach Gardno oraz Łebsko, a także – w okresach ochronnych obowiązujących na wodach słodkich – na morzu. Popularne były łososie, węgorze, śledzie, szczupaki, leszcze, sandacze i okonie, zdarzały się tu ponadto minogi. Stosowano sieci rybackie ciągnione, takie jak niewód, oraz zastawne, np. żaki. Stąd nie mogło podczas „Wkoło ryby” zabraknąć pokazu szycia takiej sieci. Turystów przyciągały także snute przy okazji opowieści doświadczonego rybaka. Nieopodal, przy starym składziku rybackim, w beczce bulgotała smoła. Przy pomocy szczotki na długim kiju nakładano ją na łodzie, aby były bardziej szczelne. Pod dębami wędzono kawałki łososia oraz węgorze, zaś przy szałasie rybackim podpatrzeć można było w jaki sposób znakowano kiedyś sprzęt rybacki. Aby zaznaczyć swoją własność, kaszubscy rybacy umieszczali na drewnianych elementach sprzętu tzw. merki – symbole o prostych kształtach albo swoje inicjały.

W prawie wszystkich słowińskich chatach rozpalono w kuchniach, aby przyrządzić różnorodne rybne potrawy. W jednej z nich spróbować można było aromatycznej zupy rybnej, w innej – kotletów z leszcza, w jeszcze innej – ryby przygotowanej na parze i podawanej z ziemniakami w mundurkach. Amatorów śledzi przyciągnął z pewnością charakterystyczny zapach zalewy octowej, dochodzący z kamionkowej beczki, w której umieszczono ryby. Podawano także śledzie smażone na patelni oraz słowiński chleb posmarowany pyszną pastą z wędzonego pstrąga i dodatkami.

Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się atrakcje, jakie pracownicy muzeum przygotowali dla najmłodszych odbiorców. Całe rodziny z dziećmi przysiadały przy stołach, a nawet na trawie, by wystrugać łódeczkę z kory, wykonać wędkę, ulepić coś z gliny lub pobawić się wycinankami. Na olbrzymim białym płótnie zawieszonym na płocie mali artyści malowali rybki, łódki i co im tylko podpowiadała wyobraźnia. Można było ponadto podpatrzeć proces wyplatania z wikliny kosza na ryby, tzw. kariny, wytwarzania powrozów niezbędnych rybakom oraz, niemniej przydatnych, wełnianych skarpet, robionych kiedyś na drutach przez słowińskie kobiety. Do dawnych tradycji rybackich nawiązano ponadto przy pomocy czarno-białych zdjęć przedstawiających rybaków przy pracy, w czasie wolnym oraz ujęcia przystani rybackich. Rozstawiono je na dużych stelażach, tworząc ciekawą plenerową wystawę fotograficzną.

Zupa rybna oraz chleb z pastą rozeszły się na pniu. Chwalono jedzenie i atrakcje dla dzieci. „Wkoło ryby” po raz trzeci udowodniło, że jest imprezą z dużym potencjałem, które muzeum co roku coraz lepiej wykorzystuje, wzbogacając ofertę. Cieszy współpraca ze Stowarzyszeniem Produktów Markowych Turystyki Wiejskiej „Słupia”, które pozyskało z Departamentu Turystyki Urzędu Marszałkowskiego dodatkowe środki finansowe  na promocję zdarzenia. Pojawiły się głosy, że powinno ono trwać przez dwa dni albo być organizowane częściej, aniżeli raz do roku. Wszystkie te uwagi organizatorzy biorą sobie do serca i zamierzają imprezę w dalszym ciągu rozwijać, poszerzając o nowe atrakcje. W przyszłym roku Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach na „Wkoło ryby” zaprosi wszystkich chętnych pod koniec czerwca.

<< powrót do poprzedniej strony